Czy dożyjemy XXII wieku? Recepta na długowieczność według Ligii Kornowskiej

Czy w 2101 roku spotkanie na kawie z naszymi przyjaciółmi będzie możliwe? Ligia Kornowska to liderka Koalicji AI w Zdrowiu, autorka newslettera Cel22.pl i jedna z najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie, która będzie speakerem na ELEVATE Health & Longevity Summit 2026. 

W rozmowie ze mną przekonuje, że dzięki wykładniczemu rozwojowi technologii dożycie XXII wieku w pełnej sprawności staje się realnym scenariuszem. Ekspertka analizuje, jak cyfrowe bliźniaki i sztuczna inteligencja zmieniają starzenie z nieuchronnego procesu w wyzwanie medyczne, któremu możemy skutecznie przeciwdziałać. To fascynująca wizja przyszłości, w której dbanie o zdrowie dzisiaj, wsparte innowacjami, staje się przepustką do technologicznej długowieczności.

Michał Wieczorek: Zapraszasz gości na kawę w XXII wieku. Ja sam się skusiłem i zapisałem się na spotkanie z Tobą w moje 115. urodziny w roku 2101. Powiedz proszę, czy my naprawdę dożyjemy XXII wieku?

Ligia Kornowska: Zdecydowanie tak – przynajmniej takie mamy założenie i będziemy robić wszystko, aby tego dożyć. Obserwuję, że ogromna wiedza o nowych technologiach medycznych jest dziś dostępna dla stosunkowo małej grupy zapaleńców. A dzieje się bardzo dużo. Medycyna zmienia się już nie z roku na rok, a z miesiąca na miesiąc. To pozwala zakładać, że w ciągu najbliższych dekad pojawią się ścieżki terapeutyczne, które pozwolą nam nie tylko żyć dłużej, ale przede wszystkim żyć dłużej w zdrowiu.

Jak bardzo jesteśmy w stanie przesunąć tę granicę? Wiemy, że statystycznie ostatnie 10 lat życia spędzamy w chorobie. Czy możemy tę „dziurę” zasypać?

Mamy dowody na to, że ludzie są w stanie dożyć 120 lat. Kolejne badania sugerują, że możliwe jest osiągnięcie 150 lat, choć nie mamy jeszcze potwierdzonego takiego przypadku. Granice, które kiedyś wydawały się nieprzekraczalne, jak 109 czy 120 lat, stają się ruchome. Kluczowe jest jednak „życie w zdrowiu” – czyli zachowanie wysokiej jakości życia, sprawności fizycznej i intelektualnej. Każdy z nas może już dziś podjąć działania profilaktyczne, które zmniejszą liczbę lat przeżytych w niepełnosprawności. To nie jest science fiction, to konkretne kroki potwierdzone naukowo.

Dlaczego więc wciąż tak bardzo boimy się starości?

Bo obserwujemy naszych rodziców i dziadków. Kojarzymy starość z siedzeniem w fotelu i czekaniem na śmierć. Tymczasem 70-latek może być prezydentem Stanów Zjednoczonych i rozwijać karierę. Brakuje nam edukacji zdrowotnej od najmłodszych lat. Musimy zrozumieć, że mamy realny wpływ na to, jak nasza starość będzie wyglądać. Jeśli wcześniej zadbamy o ciało, jesień życia może wyglądać zupełnie inaczej.

Co właściwie limituje naszą długość życia? Czy to starzenie samo w sobie, czy choroby, które pojawiają się po drodze?

Kiedyś zabijały nas choroby zakaźne, które udało się poskromić. Dziś zabójcą numer jeden są choroby kardiologiczne, przed którymi chroni nas profilaktyka i farmakoterapia. Mamy też wyzwania onkologiczne, które są grupą bardzo zróżnicowanych schorzeń. Jeśli unikniemy tych głównych „zabójców”, drastycznie zwiększamy szanse na dożycie owych 120 lat.

A czy starzenie to choroba?

To fascynujący koncept. Jako lekarz kiedyś bym się na to najeżyła, twierdząc, że to naturalny proces fizjologiczny. Ale jeśli zdefiniujemy starzenie jako ograniczenie sprawności i zdolności intelektualnych, to możemy zacząć postrzegać je jako coś, czemu można przeciwdziałać. Dzięki technologii być może w przyszłości będziemy traktować starzenie jak chorobę, którą da się leczyć, na przykład zastępując zużyte narządy nowymi.

W jakich technologiach pokładasz największe nadzieje?

Tutaj wchodzimy w sferę futurystyki. Kiedyś internet czy latanie samolotem wydawały się magią. Dziś możemy marzyć o przeniesieniu świadomości do komputera lub etapowym zastępowaniu biologicznych neuronów mikrochipami. Inna wizja to narządy z drukarki 3D. Już teraz podczas operacji potrafimy czasowo zastępować płuca i serce sztucznymi organami. To, co dziś wydaje się szalone, za kilkadziesiąt lat może być standardem.

Wspomniałaś o mikrochipach. Czy to oznacza, że nasze myśli będą funkcjonować w sieci? To brzmi jak koncepcja metawersu i oddzielenia umysłu od ciała.

Noblista Geoffrey Hinton zaproponował eksperyment myślowy dotyczący zastępowania neuronów. Jeśli przyjmiemy, że myśli to reakcje fizyczno-chemiczne, to teoretycznie prawa fizyki nie zabraniają nam ich odwzorowania na urządzeniach stworzonych przez człowieka. Wyzwaniem jest mapa połączeń neuronalnych – mamy ich tak wiele, że dzisiejsze komputery nie są w stanie ich przetworzyć. Ponadto nie wiemy, czy za osobowość odpowiada tylko i wyłącznie mózg.

To przypomina koncepcję „cyfrowego bliźniaka”. Czy moglibyśmy zmapować cały organizm na dane?

To się już dzieje! W badaniach klinicznych w USA testuje się model, w którym grupa kontrolna nie składa się z ludzi, lecz z ich cyfrowych odwzorowań. AI przewiduje, jak choroba postępowałaby u danego pacjenta bez leku. To ogromny przełom etyczny i ekonomiczny, który przyspieszy tworzenie nowych terapii. Choć nie mamy jeszcze mocy, by skopiować cały organizm, potrafimy już modelować konkretne procesy chorobowe.

Prowadzisz newsletter Cel22. Jaka misja za nim stoi?

Chcę szerzyć wiedzę o medycynie przyszłości, która dzieje się już dziś, ale jest nierównomiernie rozdystrybuowana. Mało kto wie o badaniach, w których chipy pozwoliły osobom sparaliżowanym komunikować się ze światem za pomocą myśli. Chcę, aby ludzie wiedzieli, jak ważne jest dbanie o siebie teraz, by dać sobie szansę na skorzystanie z tych przełomów w przyszłości.

Jesteś dyrektorką Polskiej Federacji Szpitali, a jednocześnie mówisz o „medycynie 3.0”, gdzie zapobieganie jest ważniejsze niż leczenie. Jak łączysz te dwa światy?

Często system ochrony zdrowia to „zarządzanie chorobą”, a nie zdrowiem. Jako lekarz widzę pacjentów, którzy są na prostej ścieżce do choroby, ale system pozwala na refundowane leczenie dopiero, gdy ich stan jest bardzo ciężki. To paradoks „Ministerstwa Choroby”. Moim celem jest pokazanie, że medycyna powinna intensyfikować działania, zanim pacjent zachoruje.

Co zatem możemy zrobić już dziś, by dożyć tej setki w zdrowiu?

Podstawy brzmią trywialnie, ale mają potężną moc: aktywność fizyczna, sen i dieta. Regularny ruch może czterokrotnie zmniejszyć ryzyko przedwczesnej śmierci – nie ma innego leku o takiej skuteczności! Ale przyszłość to hiperpersonalizacja.

Czym ona się różni od zwykłej personalizacji?

Personalizacja to np. dobór leku na raka piersi pod konkretny gen pacjentki. Hiperpersonalizacja to dostosowanie działań pod konkretny stan danej osoby w danej chwili. Na przykład ta sama osoba inaczej metabolizuje jedzenie, gdy jest wyspana, a inaczej po treningu czy w stresie. Nawet bliźniacy o identycznym genomie inaczej reagują na te same produkty ze względu np. na inny mikrobiom. Wiedza o tym, że np. żywność ultraprzetworzona może być bardziej szkodliwa niż palenie papierosów, pozwala nam inaczej klasyfikować nasze codzienne wybory.

Czyli kluczem do XXII wieku jest połączenie higienicznego trybu życia z najnowszą technologią, która już tu jest.

Dokładnie tak. Musimy zadbać o siebie dzisiaj, żebyśmy „dożyli” do rozwiązań, które za 30-40 lat pozwolą nam żyć niemal wiecznie.

Ligia, bardzo dziękuję za tę fascynującą podróż w przyszłość.

Dołącz do społeczności Elevate

Odbierz dostęp do unikalnych treści longevity i ofert premium.

  • Pierwszeństwo wyboru warsztatów.
  • Unikalne materiały o długowieczności.
  • Limitowane zniżki i zakulisowe informacje.